Ostatnia noc kawalerskiej wolności

Stało się – powiedziała „tak”. Narzeczona zachwycona pierścionkiem i zajęta planowaniem detali ślubnych. Co na to przyszły pan młody? Jemu też się należy od życia, szczególnie, że i przed nim tzw ostatnia noc kawalerskiej wolności. Wydawać by się mogło, ze panowie nie odczuwają potrzeby celebrowania tego typu wydarzenia. A jednak! O męskich imprezach krążą legendy. Dziewczyny z założenia nie chcą wiedzieć co się dzieje podczas takich imprez. Dla panów, wieczór kawalerski ma być po to, by w szampańskim nastroju, z najlepszymi kumplami, świadkiem, uczcić „utratę wolności”. 

Trochę kawalerskiej historii

W XVIII wieku przyszła panna młoda, w towarzystwie matki, ciotek i koleżanek opłakiwały zmianę stanu cywilnego. Z kolei panowie spotykali się w karczmach i pili na umór. Więcej danych historia nie podaje, choć gdzieniegdzie można na wsi, w piątkowy wieczór, usłyszeć tłuczenie szkła pod domem przyszłej panny młodej.

Nie wszyscy o tym wiedzą, że…

małżeństwo to przyjaźń z człowiekiem, na widok którego motyle fruwają w brzuchu a świat pokolorowany jest wszystkimi odcieniami tęczy. Dlatego tym bardziej należałoby zapamiętać tę ostatnią noc przed sakramentalnym „tak”.

Dlatego wieczór kawalerski (i panieński też) trzeba zorganizować tak, by wyszumieć się za wszystkie czasy. Na początek wybór miejsca: Warszawa, Trójmiasto, Lwów…a może Wrocław? Potem jest już prościej. Nocny poker i smaczne go-go, Jack Daniel’s i kryminalna historia, tor kartingowy a potem wieczór ze striptizem, biforek na wodzie. Zabawa w klubie do samego rana? Zawsze, najważniejsze aby w loży VIP, z dyskretną obsługą i jeszcze bardziej dyskretnymi dziewczynami. Raz się w końcu żyje! Limuzyna? Przecież na imprezę tylko i wyłącznie ekskluzywnie. Jeśli nie Lincoln czy Hammer to żółty autobus z dance floor i atrakcyjną tancerką erotyczną. Towarzystwo trzyma sztamę, a po imprezie odpływa do zatoki milczenia. Przyszły pan mąż lub zastrzyk adrenaliny? Jeśli dziewczyna wyskakująca z tortu nie robi na nim wrażenia, zawsze można zaimprowizować aresztowanie, by następnie dostarczyć delikwenta do stołu z atrakcyjnie pysznym body sushi.

Pomysł na idealny wieczór kawalerski

Diabeł tkwi w szczegółach, gdyż wszystko zależy od kreatywności towarzystwa. Przyjmuje się, że imprezę organizuje drużba. Może być innowacyjnie, nieprzewidywalnie i niesztampowo, albo klasyką gatunku. Najważniejsze, by narzeczony i jego „świta” mieli super wspomnienia, a na weselnym przyjęciu – mrugneli do siebie okiem w porozumiewawczym i sentymentalnym spojrzeniu.

 

Separator image .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *